Mosty Wrocławia

Mosty Wrocławia

Wrocław ‘Wenecja Północy”

Wrocław ma najwięcej mostów w Polsce. W Europie wyprzedzają nas Wenecja, Amsterdam, Hamburg czy Petersburg. Ale na całym kontynencie i tak jesteśmy pod tym względem w pierwszej dziesiątce. Na którym dokładnie miejscu? Nie wiadomo, bo nawet znawcy tematu nie są zgodni, ile tak naprawdę mostów mamy w mieście.

Most rędziński

Duma Wrocławia na wysokości 122 metrów

Most Rędziński to jedno z najatrakcyjniejszych miejsc Wrocławia. Już z daleka przyciąga uwagę. To największa przeprawa w Polsce – ma 1742 metry (o 30 metrów więcej niż most Solidarności na Wiśle w Płocku), a pylon, na którym jest podwieszony ma 122 metry (to osiem metrów wyżej niż taras widokowy Pałacu Kultury i Nauki).

500 kilogramów miłości na Moście Tumskim

 most-tumski-klodki1

Uginający się pod ciężarem miłości słynny Most Tumski jest turystyczną wizytówką i jednym z najbardziej romantycznych miejsc we Wrocławiu. Jak szacują specjaliści tysiące kłódek z inicjałami zakochanych przypinanych przez pary do zabytkowych, stalowych przęseł waży aż 500 kilogramów.  To współcześnie – warto jednak przypomnieć, że pierwsze wzmianki o nieco lżejszej, bo drewnianej przeprawie łączącej dawny Ostrów Tumski z Wyspą Piasek sięgają XII wieku i wiążą się z budową romańskiej katedry. Most był jednocześnie granicą jurydsykcji państwa kościelnego, o czym przypominał słup graniczny oraz herb Czech i Biskupstwa. Oświetlany latarniami gazowymi Most Miłości był także świadkiem krwawej historii,  na niektórych jego elementach wciąż można  spotkać ślady ostrzału z czasów oblężenia Festung Breslau w 1945r., jednej z ostatnich bitew II wojny światowej.

Na brzegu, tuż przy wejściu na most od strony Wyspy, od 1983r. stoją dwie neogotyckie figury – patronki Śląska św. Jadwigi i św. Jana Chrziciela, obie rzeźby są dłuta wrocławskiego artysty Gustawa Grunenberga.

most oławski

Neobarokowy Oławski. Prawie jak w Rzymie

Kilka wieków temu była tu tylko skromna, drewniana kładka, prowadząca na pastwiska leżące w widłach Odry i Oławy. Jak mówią źródła, wykorzystywali ją głównie tkacze walońscy, zamieszkujący pobliską część Przedmieścia Oławskiego, nazywaną od patrona tutejszego kościoła “St. Moritz”. Stąd pochodzi także pierwotna nazwa obecnie istniejącej budowli – Most Maurycego (Mauritusbrücke).

Zbudowano go w latach 1882-1883 r. według projektu  Aleksandra Kaumanna i jego współpracowników, inżynierów Egera i Reichelta. Jest przypominającą nastrojowe mosty Rzymu i Paryża konstrukcją łukową z kamiennymi, granitowymi podporami, filarami i przyczólkami. Most dekorują ażurowe, tralkowe balustrady i neobarokowe płaskorzeźby przedstawiające postacie mitologiczne, syreny i trytony oraz sceny związane z wodą i jej  żywiołem. Spacerujących oświetlają żeliwne latarnie gazowe zrekonstruowane na podstawie zachowanych oryginalnych rycin z 1885r. Tuż obok mostu znajduje się port rzeczny “Ujście Oławy”, jeden z najstarszych we Wrocławiu.

SONY DSC

Most Grunwaldzki

Jest jednym z najważniejszych symboli Wrocławia. Codziennie przejeżdżają nim dziesiątki tysięcy ludzi. Przez lata obrósł legendami – o samobójstwie konstruktora, o próbach wysadzenia pod koniec wojny, o locie pod jego przęsłami. Co tak naprawdę wiąże się z historią Mostu Grunwaldzkiego?

Powstał tuż przed I Wojną Światową, jeszcze jako Most Cesarski. Nic więc dziwnego, że na otwarciu zjawił się sam cesarz Wilhelm II. Miał łączyć centrum Wrocławia z nowymi osiedlami na północnym wschodzie miasta. Był i jest najważniejszym punktem osi, którą dziś wyznacza ulica Plac Grunwaldzki.

Przez lata doczekał się nazw Most Wolności, znowu Most Cesarski, aż wreszcie – już po roku 1945 – Most Grunwaldzki. Tak zostało też po 1989 roku. Do dzisiaj jest jednym z głównych mostów Wrocławia, który ma bogatą historię.

Samobójstwo, którego nie było

Już same początki Mostu Grunwaldzkiego otaczają legendy. Most ma pionierską konstrukcję – to jeden z pierwszych mostów wiszących w tym rejonie. Tuż przed jego otwarciem, główny architekt miał dopatrzyć się błędów w obliczeniach. Uważał, że most nie nadaje się do użytku, bo nie wytrzyma obciążenia przebywających na nim ludzi. Oczywiście, jak to zwykle w takich historiach bywa, nikt go nie słuchał i wszyscy zbywali jego obawy śmiechem. Nikt inny błędów się nie doszukał.

Zrozpaczony architekt, nie chcąc odpowiadać za śmierć setek ludzi powiesił się na własnej konstrukcji na dzień przed otwarciem mostu. Jeszcze wcześniej do Odry miał rzucić się jeden z konstruktorów, również przerażony tym, że most nie wytrzyma obciążenia i nie nadaje się do użytku. Sam most, za nic mając lęki, które doprowadziły do tragedii, „wisi” do dziś.

Historia jest o tyle wzruszająca, co nieprawdziwa. Architektem mostu był Richard Plüddemann. Był on wybitnym architektem, który przez 25 lat pełnił we Wrocławiu funkcję miejskiego radcy budowlanego do spraw architektury i budownictwa naziemnego. Most Grunwaldzki miał być zwieńczeniem jego kariery. Zaprojektował go mając ponad 60 lat. Jeszcze w trakcie prac z racji podeszłego wieku przeszedł na emeryturę. Na krótko przed otwarciem mostu zachorował i zmarł nie oglądając otwarcia swojego dzieła. Być może tutaj należy szukać źródeł romantycznej legendy.

Co więcej, Grunwald nie był wcale taki pionierski. Mniejszy most, ale podobnej konstrukcji, postawiono w Ozimku w województwie opolskim, ponad 70 lat przed tym we Wrocławiu. Twórcy Mostu Grunwaldzkiego doskonale wiedzieli o tym z Ozimka. Tamten również sprawnie funkcjonuje do dziś.

Tylko jeden samolot

Rzeczywistych tragedii Most Grunwaldzki był świadkiem pod koniec II Wojny Światowej. W lutym 1945 roku rozpoczęło się wysiedlanie ludności z Wrocławia. Mniej więcej w tym samym czasie rozpoczęto budowę lotniska polowego. Ponoć o jego powstaniu zdecydował sam Adolf Hitler.

Pas startowy miał się ciągnąć na dystansie 1,3 kilometra – od Mostu Szczytnickiego pod Grunwaldzki. Szerokość wynosiła 300 metrów. Całą tą część miasta zrównano z ziemią. Przy wyrównywaniu terenu pracowali więźniowie i mieszkańcy Wrocławia. W czasie prac zginęło około 13 tysięcy osób.

Sam most miał zostać wysadzony, aby nie utrudniać startu samolotów. Przeszkodziły w tym jednak rosyjskie naloty. W efekcie wyburzono jedynie wieżyczki mostu, które mogły uniemożliwić korzystanie z lotniska większym maszynom.

Efekt całego przedsięwzięcia był mizerny. 13 tysięcy poległych, zrównanie z ziemią całego kwartału miasta, uszkodzenie Mostu Grunwaldzkiego i plany jego zburzenia były ceną za start… jednego samolotu. Dokładnie małej, jednosilnikowej awionetki Fieseler Fi 156 Storc (Biocian), która do startu potrzebuje pasa o długości 25-30 metrów. W nocy z 5 na 6 maja, czyli tuż przed kapitulacją miasta, uciekał nią gauleiter Dolnego Śląska, Karl Hanke.

Róże pod mostem

Również po II Wojnie Światowej Most Grunwaldzki był bohaterem niezwykłych i niebezpiecznych historii. Podobno na początku lat 50. pod mostem przeleciał samolot. Według książki Akta W, cała sprawa miała miejsce w maju 1951 lub 1952. Samolot miał nadlecieć od strony Politechniki, dosłownie „przytulić się” do Odry, zniknąć pod mostem i pojawić się z drugiej strony.

W całej historii dominują słowa „rzekomo”, „podobno” i „prawdopodobnie”. Rzekomo miał to być polski, jednosilnikowy dwupłatowiec CSS – 13, czechosłowacki Zlin przystosowany do lotów akrobatycznych, albo nawet poniemiecki Focke–Wulf Fw–44 Stieglizt, czyli szkolny Szczygieł, produkowany jeszcze w latach 30. Podobno dokonał tego słynny polski pilot Stanisław Maksymowicz. Znający go lotnicy twierdzą, że jeżeli ktoś mógł wpaść na tak szalony pomysł, to tylko Maksym.

Prawdopodobnie dokonał tego, żeby zaimponować swojej dziewczynie Magdzie. Sam zainteresowany zbywa pytania o to wydarzenie twierdząc, że wielu pilotów latało pod mostami. Temu, że przeleciał pod Grunwaldzkim, nigdy jednak nie zaprzeczył.

Nie jest to jednak jedyny numer Maksymowicza związany z okolicami wrocławskiego Grunwaldu. Podczas tak zwanego Zlotu Grunwaldzkiego miał zrzucić na Władysława Gomułkę róże. Dziwnym trafem na pierwszego sekretarza spadły pokrzywy związane drutem, zaś płatki róż wylądowały w basenie, gdzie trenowała Magda, przyszła żona Maksymowicza.

Położony w pobliżu Hali Stulecia, Ogrodu Japońskiego i największego w Polsce Zoo wrocławski Most Zwierzyniecki powstał jako drewniana pzeprawa jeszcze w 1655r. Nową, żelazną konstrukcję z końca XIX wieku zdobi pamiątkowa tablica z brązu z napisem:

“Drewniany spoczywałem długie stulecia ponad leniwymi wodami.Teraz z żelaza i kamienia zdobię żeglowny szlak”.

Most nazywano też Ceglanym lub Przepustkowym. Tę ostatnią wizytówkę zawdzięcza epidemii dżumy w 1704r. podczas której ustawiono na moście punkt kontroli przepustek uprawniających do przekraczania granic miasta. Zdobiony czterema secesyjnymi obeliskami Zwierzyniec oświetlany nocą stylowymi latarniami zagrał też w filmie “Hiszpanka” Łukasza Barczyka o Powstaniu Wielkopolskim

most piaskowy

Most Piaskowy

Piewsze wzmianki o niej sięgają początków XII wieku.Drewniany most w kratę z jedym zwodzonym przęsłem i wieżą obronną z gliny prowadził do Kościoła Najświętszej Marii Panny i znajdował się pod opieką mnichów,którzy przybywających z Czech i Włoch handlowców pobierali  myto. Przy “Pons ad Virginem Maria in Arena” przecinały się dwa międzynarodowe szlaki handlowe, w okolicy powstawały karczmy i domy dla kupców pokonujących Bursztynowy Szlak.

W 1861 r. w miejscu drewnianego mostu Piaskowego zbudowano według projektu Ernesta Ubera żelazny most z gęstym, podwójnym kratowaniem. Przypominał starszego o kilkanaście lat poprzednika: pierwszy tego typu most wzniesiony na Kanale Królewskim pomiędzy Anglią a Szkocją. Wrocławski most został wykonany we Wrocławskiej Wytwórni Konstrukcji Stalowych.

most uniwersytecki

Mosty Młyńskie i Uniwersyteckie: dwa w jednym

“Tu spogląda już cesarski zamek na szerokie zwierciadło wód. Tu przekracza całą szerokość rzeki most, ku któremu zbiegają się drogi z trzech starych bram. Mostu broni pośrodku, jak zawsze, basteja wzniesiona na palach oraz część zwodzona. Sam most zbudowany jest z silnych belek dębowych. Nie ma w tym kraju lepszego” – pisał o starych mostach uniwersyteckich M. Bartłomiej Stenus w 1512 r. w “Descripcio totius Silesie et civitatis regie Vratislaviensis”

Wtedy drewniana budowla nosiła jeszcze  nazwę Pons Viadri, czyli mostu Odrzańskiego. Potem pojawiały się także w literaturze nazwy Most Środkowy czy Lange Brücke – Most Długi.  W 1867r. dobrze znany Wrocławianom architekt Ferdinand Alexander Kaumann postanowił wybudować most wzmacniany kamiennymi podporami ze stalowych przęseł. W takim kształcie mosty przetrwały 66 lat. Mosty Uniwersyteckie zostały dośc mocno uszkodzone podczas II wojny światowej.

Przenieśmy się teraz na mosty młyńskie. Dwunastowieczny drewniany poprzednik obecnego podwójnego stalowego Mostu Młyńskiego łączącego Wyspę Piaskową z Młyńską znajdował się dokładnie w tym samym miejscu.W 1512r. Bartłomiej Stenus opisywał:

„Z tej wyspy wiodą dwa mosty. Jeden biegnie na północ długim ciągiem przez wyspy, na których stoją młyny, poprzez cały teren zalewany przez Odrę aż do drugiego brzegu. Most ten jest uzbrojony w dwie basteje zbudowane z belek, oblepione gliną. Przed każdą z nich zamyka przejście most zwodzony. Przez drugi, krótszy most prowadzi wąska uliczka na Wyspę św. Jana, czyli Tumską. Jeśli się jednak idzie na drugą stronę, to trafia się na długą groblę przeciwpowodziową, aż do klasztoru…”

_most-bartoszowicki

Wąski most Bartoszowicki

 

Jest najwęższym mostem Wrocławia liczącym zaledwie 5,5 metra szerokości. Powstał w latach 1913 -1917, kiedy we Wrocławiu budowano kanał powodziowy i żeglugowy. Stalowa, podświetlana po zmierzchu zabytkowa konstrukcja odrestaurowana po powodzi tysiąclecia ma 110 metrów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *